Po tych przygodach na starcie dalsza droga już minęła sprawnie i dosyć szybko. Zrobiliśmy tylko jeden postój na 2-3 minuty by rozprostować kolana. Momentami było już nużąco, a najtrudniejszy był ostatni odcinek czyli końcowe 30 km po zjechaniu z trasy S5. Trochę się już dłużyły nam mijane serpentyny, ale w końcu tuż przed północą dotarliśmy na miejsce. Szybko znaleźliśmy parking, sprawnie odebraliśmy klucze i odszukaliśmy nasz apartament w Triventi Sun&Snow (840 zł za 2 doby) przy skrzyżowaniu ulic Karkonoskiej i Strażackiej. W garażu niestety trafiła się niemiła niespodzianka bo nasze miejsce było zajęte. Nie przejęliśmy się tym za bardzo i po prostu postawiliśmy auto na innym wolnym miejscu. Rozpakowaliśmy bagaże, ogarnęliśmy się na apartamencie i po pierwszej poszliśmy spać.