Szybko zameldowaliśmy się w Bouda pod Sněžkou, skorzystaliśmy z odświeżającego prysznica i przebrani w czyste rzeczy o 19:15 byliśmy już w restauracji. Z przyjemnością zjedliśmy po rosole i uraczyliśmy się czeskim piwem. Skusiliśmy się na dwie kolejki i szybko wróciliśmy do pokoju by odpocząć przed jutrzejszą trasą.