Przygotowania do wyjazdu i pakowanie zajęły nam trochę czasu. W międzyczasie Marysia i Karolina zdążyły nawet chwilę odpocząć i się przespać. Z miejsca noclegu wyjechaliśmy kilkanaście minut przed pierwszą w nocy. Po około 30 minutach dotarliśmy do wypożyczalni samochodów, gdzie sprawnie oddaliśmy auto, a jeszcze przed drugą nad ranem byliśmy już na lotnisku. Oczekiwanie minęło szybko, bardzo prawdopodobnie część czasu przespaliśmy. Podobnie jak w drodze na Maderę nasze bagaże trafiły do luku bagażowego dzięki czemu nie mieliśmy pewność, że nikt nie będzie miał podstawy by rozważać czy 120ml sardynek w puszce to płyn i przekracza limit 100ml czy nie oraz pewność, że nie będziemy musieli targać walizek na lotnisku w Lizbonie. Ostatecznie z Maderą pożegnaliśmy po godzinie 4:30 kiedy to z niewielkim opóźnieniem nasz samolot wystartował w kierunku Lizbony.