Do Glasgow dotarliśmy po godzinie i kilku minutach jazdy. Wysiedliśmy na końcowym przystanku czyli Glasgow Buchanan Station. Stąd czekał nas już tylko dwukilometrowy spacer do naszego noclegu czyli Glasgow Youth Hostel (ok 710 zł za dobę). Spacer niestety przebiegał w delikatnym deszczu wiec troszkę zmokliśmy zanim po około 30 minutach dotarliśmy do celu. Nasz nocleg znajdował się bardzo przyjemnej okolicy, pełnej imponujących wiktoriańskich kamienic, położonej tuż obok ciekawego parku Kelvingrove Park. Z pewnością nie była to najtańsza dzielnica w Glasgow i mimo kiepskiej aczkolwiek typowej dla Szkocji pogody okolica prezentowała się naprawdę ciekawie. Nasz nocleg okazał się bardzo przyzwoity i zlokalizowany w przeogromnym budynku, w którym chodząc po klatkach schodowych i korytarzach naprawdę można było się zgubić. Zostawiliśmy bagaże w pokoju i ruszyliśmy na miasto celem zaspokojenia naszych potrzeb kulinarnych oraz celem uzupełnienia płynów. Ograniczyło się to do wizyty w fastfoodzie oraz w pobliskim pubie Arlington gdzie raczyliśmy się bardzo dobrym szkockim piwem. Kilka minut po 21 wróciliśmy do hostelu i to był koniec tego dnia. Przed 23 poszliśmy spać.