Po półgodzinnej trasie dotarliśmy do Heckscher State Park gdzie zostawiliśmy auta na ogromnym parkingu tuż przy plaży, czyli typowo amerykański standard gdzie samochodem podjeżdża się pod samą atrakcję. Chwilę pospacerowaliśmy po plaży, zanurzyliśmy stopy w oceanie i podziwialiśmy zachód słońca. Spędziliśmy tam nie więcej niż 30 minut. W drodze powrotnej jeszcze na terenie parku podziwialiśmy sarny, które w promieniach zachodzącego słońca wyszły z zacienionego lasu na żer. To była ostatnia atrakcja tego długiego 30 godzinnego dnia (licząc 24h plus 6h różnicy czasu). Wróciliśmy do domu gdzie zaliczyliśmy szybką kąpiel, była jeszcze odrobina planowania następnego dnia i poszliśmy spać.