Pierwotnie na ten wyjazd mieliśmy jechać w trójkę: Mikołaj, Grzegorz i Marcin. Miał to być treningowy wypad przed wyjazdem do Patagonii. Niestety Mikołaja dopadł jakiś wirus i był zmuszony zrezygnować. W związku z tym wyjazd przybrał formę wyprawy dwuosobowej. Plan był prosty. Wyjazd w piątek, w sobotę oraz w niedzielę wędrówki po górach i powrót w niedzielę. W związku z tym w piątkowe popołudnie chwilę przed 17 spakowany chwyciłem za plecak, dziewczyny podwiozły mnie na dworzec kolejowy w Kobylnicy i wsiadałem do pociągu by wyruszyć w stronę Poznania.