Było około godziny 19:30, gdy dotarliśmy na lotnisko po intensywnym dniu zwiedzania Lizbony. Bez większych problemów odebraliśmy bagaże ze skrytki, a następnie sprawnie przeszliśmy wszystkie kontrole bezpieczeństwa. Już około godziny 20:00 znaleźliśmy się przy bramkach, gdzie pozostało nam jeszcze niemal cztery godziny oczekiwania na lot zaplanowany na 23:40. Czas na lotnisku dłużył się niemiłosiernie, tym bardziej że bardzo długo nie pojawiała się informacja o numerze bramki. Zaczęliśmy się już trochę niepokoić, jednak ostatecznie wszystko zakończyło się pomyślnie. Numer gate’u został przydzielony dosłownie chwilę przed boardingiem. Dodatkowo okazało się, że do samolotu nie będziemy wchodzić przez rękaw, lecz zostaniemy dowiezieni autobusem bezpośrednio na płytę lotniska. Samolot wystartował z niewielkim opóźnieniem – około godziny 23:55. Chwilę po starcie praktycznie wszyscy zasnęliśmy i przespaliśmy niemal całą podróż. Mimo że lotnisko docelowe uchodzi za wymagające dla pilotów, lądowanie było wyjątkowo spokojne. Obudziliśmy się dopiero w momencie, gdy samolot dotykał już kołami pasa startowego. Po wyjściu z samolotu szybko odebraliśmy bagaże i udaliśmy się po wynajęty samochód. Trafił się nam Volkswagen Taigo. Niby mieliśmy wykupione pełne ubezpieczenie z booking.com, ale wg opinii pracownika wypożyczalni nie daje ono opcji pełnego komfortu i rozliczenia bezgotówkowego. Było późno, nie mieliśmy czasu ani chęci by to weryfikować więc zdecydowaliśmy się dopłacić 290€ za pełne ubezpieczenie, aby podczas dalszej podróży nie martwić się dodatkowymi kosztami czy ewentualnymi problemami. Przed nami było jeszcze około 40 kilometrów drogi do Ribeira Brava. Trasa momentami prowadziła przez odcinki objęte remontem, co dodatkowo wydłużyło podróż. Ostatecznie na miejsce dotarliśmy bardzo późno i około godziny 4:00 nad ranem mogliśmy wreszcie położyć się spać po niezwykle długim i intensywnym dniu podróży.