Geoblog.pl    rataj    Podróże    USA 2026    Pożegnanie z Bostonem
Zwiń mapę
2026
19
lip

Pożegnanie z Bostonem

 
Stany Zjednoczone Ameryki
Stany Zjednoczone Ameryki, Boston
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 9520 km
 
Na pożegnanie z USA budzik zadzwonił o godzinie 7. Najpierw dokończyliśmy pakowanie i organizację naszego bagażu pod kątem lotu i przebierania się już na lotnisku. Zjedliśmy ostatnie śniadanie, które również było bez rewelacji. Po 08:30 ruszyliśmy autem w stronę Bostonu, gdzie zaparkowaliśmy na tym samym parkingu co dzień wcześniej. Tym razem Boston przywitał nas piękną słoneczną pogodą i błękitnym niebem. O 09:20 ruszyliśmy spacerem w kierunku Boston Children's Museum. Około 09:30 byliśmy w środku i zwiedzanie Marysia zaczęła od wielkiego labiryntu wspinaczkowego. Potem odwiedziliśmy jeszcze dużo sal poświęconych różnym tematom. Bardzo fajne były dinozaury w kosmosie, japoński dom czy zabawy z wodą. W dziale budowlanym była możliwość murowania domu czy malowania ścian. Ciekawe były działy z bańkami wodnymi oraz zabawy z piłkami golfowymi. Niestety czas nie był z gumy i chwilę po 12:30 wychodziliśmy już z muzeum. Nasze kroki skierowaliśmy w stronę parku Boston Common. Google poprowadził nas ulicą Summer Street i to był bardzo dobry wybór. Szliśmy bardzo ciekawym deptakiem pełnym kafejek, restauracji i sklepów oraz oczywiście ludzi. Jeden ze sklepów z pamiątkami odwiedziliśmy by kupić ostatni magnes na tym wyjeździe. Po dotarciu do parku Boston Common na samym początku naszym oczom ukazał się budynek Massachusetts State House z całkiem sporą złotą kopułą. Kierując się w głąb parku spacerowaliśmy alejkami obserwując liczne biegające po parku wiewiórki. Na chwilę zatrzymaliśmy się by zrobić rozpoznanie i ustalić kolejność odwiedzanych atrakcji w okolicy, a Marysia poszła na plac zabaw. Gdy marszruta była już ustalona, na chwilę opuściliśmy park i odwiedziliśmy jedną z najbardziej klimatycznych ulic w Bostonie czyli Acorn Street w dzielnicy Beacon Hill. Następnie skierowaliśmy się do budynku Hampshire House, w którym znajdował się pub z serialu Cheers. Ponownie wróciliśmy do parku tym razem do Boston Garden, w którym udaliśmy się zobaczyć rzeźby kaczek z bajki „Make Way for Ducklings”. Osobiście nie znamy tej bajki więc chyba będzie trzeba się podszkolić. Tuż obok była Robin Williams Park Bench From "Good Will Hunting", czyli ławka na której siadał Robin Williams w filmie „Buntownik z wyboru”. Też przyda nam się uzupełnić zaległości w tym temacie. Obejrzeliśmy jeszcze pomnik Georges Washingtona, przeszliśmy przez most nad stawem, po którym pływają łodzie w kształcie łabędzi. Dalej przez park wróciliśmy na ulicę Summer Street gdzie trafiliśmy na protest przeciwko rządom Donalda Trumpa, a kawałek dalej zatrzymaliśmy się w fast food-zie Raising Cane's Chicken Fingers. Wnętrze było całe w kolorze złotym co było okrutnie brzydkie. Dobrze że w toaletach nie było złotego wystroju. Na szczęście jedzenie jak na fast food nie było tragiczne i najedzeni ruszyliśmy do samochodu. Po drodze zatrzymaliśmy się jeszcze na jednej z uliczek gdzie stał ogromny telebim, a przed nim spory tłum kibiców, którzy oglądali finał mistrzostw świata Hiszpania-Argentyna. Do samochodu dotarliśmy o 15:30 i rozpoczęliśmy przepakowywanie bagaży by nie robić już tego na lotnisku. Samochodem skierowaliśmy się w stronę lotniska, do którego dojechaliśmy przed 17. Zdanie samochodu oraz wypakowanie się zajęło nie więcej niż 15 minut. Podsumowując wynajem auta to łącznie zrobiliśmy 1717 mil czyli 2762 km. Check-in też poszedł sprawnie gdyż nie było żadnych kolejek. Security zajęło troszkę więcej czasu, ale i tak o 18 mieliśmy już to wszystko za sobą. Do odlotu mieliśmy 2,5 godziny, które potem wydłużyło się jeszcze do 3 godzin z uwagi na opóźnienie samolotu i ten czas spędziliśmy na przebraniu się, krążeniu po sklepach oraz zjedzeniu pizzy. Jak dotarliśmy pod nasz gate to okazało się, że będziemy lecieć największym pasażerskim samolotem świata czyli Airbus A380–800. O 20:15 rozpoczął się boarding, a o 21:15 wystartowaliśmy. Niesamowite było to, że tak ogromna i ciężka maszyna startuje tak delikatnie. Było już ciemno, a do tego było bezchmurne niebo więc startując mieliśmy doskonały widok na Boston nocą. Dodatkowo "na nasze pożegnanie" Boston zorganizował pokaz fajerwerków, które mieliśmy okazję podziwiać z pokładu samolotu. Tak zaczął się na lot do Monachium.
 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Zdjęcia (20)
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
Komentarze (0)
DODAJ KOMENTARZ
 
zwiedził 14.5% świata (29 państw)
Zasoby: 520 wpisów520 277 komentarzy277 3457 zdjęć3457 129 plików multimedialnych129
 
Moje podróżewięcej
30.06.2026 - 20.07.2026
 
 
12.06.2026 - 14.06.2026
 
 
04.06.2026 - 07.06.2026