Geoblog.pl    rataj    Podróże    USA 2026    Mosty w okolicach Woodstock
Zwiń mapę
2026
16
lip

Mosty w okolicach Woodstock

 
Stany Zjednoczone Ameryki
Stany Zjednoczone Ameryki, Woodstock
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 9298 km
 
Znowu wstawaliśmy bez budzika, obudziliśmy się chwilę przed 9. Bez pośpiechu zjedliśmy śniadanie. Krzątaliśmy się jeszcze chwilę po naszej kabince i o 10:45 wyruszyliśmy na zwiedzanie. Przed 12 byliśmy na pierwszym zadaszonym moście Taftville Covered Bridge w miejscowości Taftville. Na chwilę wysiedliśmy z auta by lepiej obejrzeć most i zrobić zdjęcia. Przy okazji zaczepiliśmy innego turystę, który podjechał tam z pieskami (zgadnijcie kto wypatrzył te pieski). Pojechaliśmy dalej do miejscowości Quechee, gdzie podziwialiśmy kolejny most tego typu czyli Historic Quechee Covered Bridge. Most prezentował się mniej okazałe, ale za to sceneria była zdecydowanie ciekawsza bo tuż obok był wodospad. Sztuczny na zbudowanej tamie, ale zawsze wodospad. Była 12:30 gdy ruszyliśmy w kierunku Woodstock obejrzeć kolejny tego typu obiekt czyli Historic Middle Covered Bridge. Prezentował on się najokazalej, ale był najkrótszy. Pokrążyliśmy trochę po Woodstock podziwiając historyczną zabudowę typową bardziej dla miasteczek w Europie, niż w USA. Odwiedziliśmy lokalny sklepik z pamiątkami i wpadliśmy na pyszne lody. Tym razem nauczeni doświadczeniem z Ottawy wzięliśmy małą porcję i był to bardzo dobry wybór. Zatrzymaliśmy się też przy publicznym basenie, który wypatrzyliśmy podczas jazdy by zorientować się jakie są warunki wejścia (cena, godziny otwarcia, Itp). Rozważaliśmy odwiedzenie go kolejnego dnia. Około 14 wróciliśmy do samochodu i ruszyliśmy w kierunku Okemo Mountain. Przed 15 dotarliśmy na miejsce, ale trochę krążyliśmy zanim znaleźliśmy początek szlaku i miejsce do zaparkowania. Następnie wyruszyliśmy w górę szlakiem Bear Climb Trail. Szlak był bardzo przyjemny. Nie było nudnego, długiego chodzenia po płaskim tylko od razu szło się dość konkretnie w górę. Przeszliśmy 2,5 km i zawróciliśmy z uwagi na to, że kończył się nam czas gdyż na 16:30 byliśmy umówieni na buritos w restauracji Mojo Cafe w Ludlow. Jedzenie było bardzo dobre, ale jak to w Stanach Zjednoczonych porcje były przeogromne, a na koniec wujek z ciocią jeszcze nie pozwoli nam zrezygnować z deserów. Jedzenie wszyscy zakończyliśmy pełni po korek. Jak wychodziliśmy z restauracji tuż przed 18 to całkiem mocno padało. Jak dotarliśmy do naszego domku chwilę po 18 to już świeciło słońce. Mieliśmy na 18:30 wybrać się na koncert w Belmont, ale po takim jedzeniu pierwsze na co organizm miał ochotę to drzemka. Koncert musiał poczekać. Ostatecznie trafiliśmy na koncert z półgodzinnym opóźnieniem, ale i tak długo tam nie zagościliśmy bo wujostwa też tam nie było, a sami nie chcieliśmy tam siedzieć. W związku z tym podjechaliśmy do wujka i cioci. Przy okazji wizyty na miejscu zaliczyliśmy krótki spacer wokół starego domu. U cioci i wujka posiedzieliśmy jeszcze do 22 i wróciliśmy do naszej kabinki. Przed północą wszyscy poszli już spać.
 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Zdjęcia (10)
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
Komentarze (0)
DODAJ KOMENTARZ
 
zwiedził 14.5% świata (29 państw)
Zasoby: 520 wpisów520 277 komentarzy277 3457 zdjęć3457 129 plików multimedialnych129
 
Moje podróżewięcej
30.06.2026 - 20.07.2026
 
 
12.06.2026 - 14.06.2026
 
 
04.06.2026 - 07.06.2026