O 19:30 byliśmy w hotelu, a o 20:20 mieliśmy już ogarnięty parking, pokój i wychodziliśmy na miasto coś zjeść. Skierowaliśmy się w stronę Quartier des Spectacles po pierwsze by odwiedzić to miejsce, a poza tym spodziewaliśmy się, że tam coś znajdziemy do zjedzenia. Ponieważ każdy z nas był już bardzo głodny to zanim dotarliśmy do naszego celu wylądowaliśmy w Quesada Qlub gdzie zjedliśmy po dobrym dużym bouritos, Marysia oczywiście zażyczyła sobie frytki (35 CAD za wszystko). Posileni ruszyliśmy dalej w kierunku Quartier des Spectacles. Udało nam się tam dotrzeć, ale niewiele się tam działo. Było widać ślady po imprezach, ale teraz już było tylko sprzątanie i demontowanie urządzeń. Postanowiliśmy poszukać fontanny, o której wiedzieliśmy, że robi spektakularne pokazy. Google wysłał nas na plac obok opery. Fontanna była, ale mała i coś nam nie pasowało. Drążyliśmy temat dalej i tym razem Google skierowało nas do kompleksu Complexe Desjardins czyli ogromnego centrum handlowego, hotelowego i biurowego. Było już po 21:30, większość sklepów była już zamknięta, ale całe centrum było jeszcze dostępne dla ludzi i tętniło życiem. Na ogromnym placu wewnątrz tego centrum znaleźliśmy poszukiwaną fontannę i mieliśmy okazję przez moment pooglądać jej radosne pląsy w rytm muzyki. Tuż przed 22 postanowiliśmy wracać do naszego hotelu. Trasa powrotna zajęła nam około pół godziny. Szybko przygotowaliśmy się do snu, tradycyjnie było też podsumowanie bieżącego oraz planowanie dnia następnego i zależnie od osoby między 23 a 1 w nocy wszyscy poszli spać.