Geoblog.pl    rataj    Podróże    USA 2026    MJ The Musical
Zwiń mapę
2026
07
lip

MJ The Musical

 
Stany Zjednoczone Ameryki
Stany Zjednoczone Ameryki, Nowy Jork
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 7524 km
 
Po krótkim marszu z Times Square, po przepychaniu się w ogromnym tłumie kilka minut przed 19 dotarliśmy pod Neil Simon Theatre. To dlatego, że na ten wieczór mieliśmy w planach obejrzenie w tym broadwayowskim teatrze musicalu MJ,. Bohaterem tego spektaklu był Michael Jackson czyli król popu, jeden z największy artystów wszechczasów. Bilety były kupowane na długo przed wylotem do Stanów w cenie 100$ za osobę. Ustawiliśmy się w długiej kolejce do wejścia, ale wszystko poszło bardzo sprawnie. Zarówno kontrola naszych plecaków, jak i kontrola biletów. Po wejściu obsługa była bardzo pomocna i kierowała wszystkich do właściwej części sali. Dzięki temu już po chwili siedzieliśmy na swoich miejscach i czekaliśmy na rozpoczęcie spektaklu. Obsługa poinformowała, że robienie jakichkolwiek zdjęć czy nagrywanie filmów jest zabronione co było dla nas oczywistością. Usiedliśmy wygodnie w fotelach i pełni wrażeń chłonęliśmy spektakl. 2.5h muzyki i tańca, z krótką przerwą w połowie musicalu zrobiło na nas niesamowite wrażenie. To było coś nieziemskiego, ogromny rozmach, perfekcyjne wykonanie i scenografia. Wystrzeliło nas w kosmos i po spektaklu długi czas nie mogliśmy się na ziemi odnaleźć. Absolutnie zbieraliśmy szczęki z podłogi przez cały spektakl! To nie był zwykły musical, to było potężne, elektryzujące widowisko, które od pierwszej do ostatniej minuty trzymało nas w totalnym zachwycie. Energia bijąca ze sceny dosłownie wgniatała w fotel, a teatr momentami zamieniał się w prawdziwy, tętniący życiem stadion koncertowy. Choreografia to było absolutne arcydzieło. Sposób w jaki odtworzono kultowe ruchy Michaela, od moonwalka po perfekcyjne układy w „Smooth Criminal” czy „Thriller” po prostu zapierał dech w piersiach. Odtwórca głównej roli nie tyle grał Jacksona co wręcz się w niego przeistoczył. Ten sam hipnotyzujący głos, identyczna maniera i niesamowita charyzma, która magnetyzowała całą widownię. Kiedy wybrzmiały pierwsze dźwięki „Billie Jean” i „Beat It” w całym teatrze panowało takie szaleństwo, że ludzie zrywali się do owacji jeszcze w trakcie piosenek. Ogromne wrażenie zrobiła na nas także zachwycająca, dynamiczna scenografia, która zmieniała się w mgnieniu oka i idealnie współgrała z genialną grą świateł. Scena płynnie transformowała się z surowej sali prób w potężne, pełne blasku areny koncertowe czy klimatyczne, teledyskowe plany zdjęciowe. Wizualne efekty w połączeniu z potężnym, nowoczesnym brzmieniem orkiestry, sprawiły, że poczuliśmy niesamowitą nostalgię i zdaliśmy sobie sprawę jakaż to ogromna szkoda, że nie można już obejrzeć Michaela na żywo. Na szczęście została po nim wspaniałą twórczość, którą w każdej chwili możemy sobie włączyć. Zachwyceni, zadowoleni i przemarznięci wyszliśmy z teatru. Warto zabrać bluzę z długim rękawem bo klimatyzacja działała na pełnej mocy. Trochę rozgrzaliśmy się podczas marszu do metra, którym w miarę sprawnie dotarliśmy do celu. Około 23:30 po ponad godzinnej jeździe zameldowaliśmy się w naszym mieszkaniu i mieliśmy jeszcze okazję podzielić się wrażeniami z Patrycją. Marysia bardzo szybko położyła się spać, a my pakowaliśmy się jeszcze do 1 w nocy. Tak zakończył się nasz ostatni, ale bardzo intensywny dzień w Nowym Jorku.
 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Zdjęcia (4)
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
Komentarze (0)
DODAJ KOMENTARZ
 
zwiedził 14.5% świata (29 państw)
Zasoby: 520 wpisów520 277 komentarzy277 3457 zdjęć3457 129 plików multimedialnych129
 
Moje podróżewięcej
30.06.2026 - 20.07.2026
 
 
12.06.2026 - 14.06.2026
 
 
04.06.2026 - 07.06.2026