Wstaliśmy po godzinie 6. Zjedliśmy pożywne śniadanie i ciocia zawiozła nas na stację kolejki Long Island Rail Road w Ronkonkoma. Za bilet powrotny dla 2 osób dorosłych i dziecka wyszło 66$. Po 1:23 czasu jazdy dotarliśmy do Penn Station. Wyszliśmy na zewnątrz i znaleźliśmy się przed Madison Square Garden. Wszystko wokół było już ogrodzone z uwagi na dzisiejszy ślub Taylor Swift. Ulica, którą planowaliśmy iść w kierunku The Edge też była zablokowana. W związku z tym wróciliśmy na stację Penn Station by tunelami iść w kierunku 6 czy 7 alei. Chwilę pokrążyliśmy po stacji orientując się skąd odjeżdżają pociągi Amtrak gdyż wiedzieliśmy, że ta wiedza przyda się nam za kilka dni. Jak już znaleźliśmy odpowiednie wyjście to potem bardzo szybko dotarliśmy do budynku 30 Hudson Yards gdzie znajdował się taras widokowy The Edge czyli pierwszy punkt naszej dzisiejszej trasy. Na samym dole były sklepy i najpierw musieliśmy dotrzeć na 4 piętro gdzie wsiadaliśmy do windy, która w niecałą minutę zawiozła nas na 100 piętro. Wizyta na Edge kosztowała nas 120$ za całą trójkę (po użyciu kodu) i to zdecydowanie dobrze zainwestowane pieniądze. Zanim dotarliśmy na sam taras to czekała nas ścieżka atrakcji z lustrami czy kolorowymi lampami. To było ciekawe, ale oczywiście, ze czekaliśmy na taras. Tam największe wrażenie zrobiło na nas stanie na samej krawędzi tarasu i szklana podłoga, przez którą można było spojrzeć prosto w dół. To niesamowite uczucie i spora dawka emocji, ale zdecydowanie było warto. Razem z Karoliną stwierdziliśmy, że Edge podobał nam się bardziej niż wizyta na Empire State Building. Taras jest nowocześniejszy, większy, a widoki były spektakularne. Mimo okrutnego upału bawiliśmy się świetnie. Tego dnia temperatura sięgała aż 39°C, więc słońce dawało się mocno we znaki. Cale szczęście po godzinnym pobycie na górze mogliśmy się schłodzić w klimatyzowanej galerii handlowej na samym dole. Kolejnym punktem znajdującym się tuż obok był Vessel czyli imponująca konstrukcja kształtem przypominającą gniazdo pszczół składająca się z 154 połączonych ze sobą klatek schodowych i niemal 2 500 stopni. Za około 40$ (znowu z użyciem kodu) weszliśmy do środka i choć nie można było swobodnie wchodzić na wszystkie poziomy to trochę czasu zajął nam spacer po tej niezwykłej klatce schodowej, a dodatkową atrakcją było szukanie flag uczestników mundialu i zbieranie pieczątek. Było to ciekawe doświadczenie, ale raczej nie warto wchodzić do środka bo oglądanie tego z zewnątrz to 80% wrażeń. Miejsce jest zdecydowanie warte odwiedzenia, ale niekoniecznie w środku. Prosto spod Vessel ruszyliśmy piechotą na 1,5 kilometrowy spacer na północ w kierunku lotniskowca Intrepid. Upał mocno dawał się we znaki, a szczególnie światła drogowe, które co chwilę nas zatrzymywały i musieliśmy stać w pełnym słońcu. Po 20 minutach takiego marszu dotarliśmy pod lotniskowiec i po 13:30 rozpoczęliśmy zwiedzanie. Na szczęście pomieszczenia zamknięte z ekspozycjami były klimatyzowane więc troche odpoczęliśmy od upałów. Nie dało się tego uniknąć na górnym pokładzie oraz na terenie doku, ale daliśmy radę. Największe wrażenie zrobiły na nas: wahadłowiec Enterprise, łódź podwodna, którą zwiedziliśmy od środka, wieżyczka i stanowiska dowodzenia na lotniskowcu, samolot Concorde czy mig 21 w polskim malowaniu. Dodatkową bardzo ciekawą atrakcją, która nam się trafiła był pokaz musztry wojskowej zorganizowany w związku z obchodami 250 lat USA. Lotniskowiec opuściliśmy około 16:30 i tym razem idąc wzdłuż wybrzeża wróciliśmy pod Vessell by stamtąd ruszyć na przechadzkę trasą High Line. To wyjątkowy park miejski stworzony na dawnej, podwyższonej linii kolejowej, który stał się jedną z najbardziej charakterystycznych atrakcji tej części Nowego Jorku. Spacer wśród zieleni, nowoczesnej architektury i sztuki ulicznej był świetnym sposobem na chwilę odpoczynku od ruchliwych ulic. Po drodze mogliśmy podziwiać ciekawe widoki na Manhattan i rzekę Hudson. To miejsce zdecydowanie warto było odwiedzić, zwłaszcza, że połączyliśmy spacer z wizytą w Chelsea Market gdzie posililiśmy makaronem ww włoskiej restauracji La Devozione (92$ za trzy osoby). Posileni ruszyliśmy dalej i najpierw odwiedziliśmy bardzo ciekawy park na wodzie Little Island. Był on niezwykły, bo zbudowano go na betonowych filarach w kształcie tulipanów wbitych w dno rzeki Hudson. Sam park miał bardzo nowoczesny układ i bujną roślinność. Spacer po krętych ścieżkach, piękne widoki na wodę i panoramę Manhattanu były bardzo ciekawy doświadczeniem. Po wyjściu z parku skierowaliśmy się dalej na południe w kierunku miejsca gdzie znajduje się budynek znany z czołówki serialu “Friends”. Dotarliśmy tam kilkanaście minut po 19, zrobiliśmy kilka zdjęć i rozpoczęliśmy powrót. Najpierw piechotą do metra, potem metrem na Penn Station. Tutaj złapaliśmy pociąg do Ronkonkoma i tuż przed 22 byliśmy na miejscu. To był bardzo intensywny dzień, ale dzięki temu udało się odwiedzić wszystko co zaplanowaliśmy. Po północy wszyscy poszli już spać.