Pobudka podobnie jak dzień wcześniej była przed 7 i kilka minut po 7 spakowani byliśmy już na śniadaniu. Bez pośpiechu zjedliśmy troszkę gorsze niż w Jeleniej Górze śniadanie i wymeldowaliśmy się z Labskiej Boudy. Na szlak ruszyliśmy około 8 i od samego początku padało. Najgorzej było na odcinku do Śnieżnych Kotłów bo całkiem mocno wiało, a do tego deszcz zamienił się w grad. Opady ustały zanim około 8:30 dotarliśmy w okolice Śnieżnych Kotłów. Dobrze, że już nie padało, ale nie mogło być za dobrze i na szczycie wiało całkiem mocno co nie było przyjemne biorąc pod uwagę, że byliśmy mokrzy po wcześniejszych opadach. Na szczycie wszystko było dosyć szczelnie spowite w chmurach więc nie było imponujących widoków. Na chwilę się tak zatrzymaliśmy i nawet trafiliśmy na moment gdy wiatr rozwiał chmury w kotłach i coś tam mieliśmy okazję zobaczyć. Było zimno i mało przyjemnie więc w związku jak najszybciej tuż po 8:30 ruszyliśmy żółtym szlakiem w dół by uniknąć wiatru. O tej porze na szlaku było bardzo mało ludzi. Na śnieżnych Kotłach byliśmy sami, a na całym szlaku aż do schroniska spotkaliśmy jedynie 2 osoby. Zejście w dół jak to zazwyczaj przy marszu w dół mocno odczuliśmy w stawach kolanowych. Mimo tego nie zatrzymywaliśmy się, bo wiedzieliśmy, że nikt za nas nie pokona tego dystansu. Zejście poszło nam całkiem sprawnie bo zajęło nam niecałą godzinę. Było około 9:30 gdy zmarznięci weszliśmy do prawie pustego schroniska pod Łabskim Szczytem gdzie celem rozgrzania się wypiliśmy po ciepłej herbacie. Akurat jak byliśmy w środku to zaczęło całkiem mocno padać więc nie spieszyliśmy się. Sprawdziliśmy przy okazji, o której mamy pociąg do Karpacza. Wyszło że jak się pospieszymy to zdążymy na pociąg przed 12 unikając prawie 2 godzinnego oczekiwania na kolejny. Akurat przestało padać więc około 10 ruszyliśmy dalej. Będąc już w Szklarskiej Porębie uznaliśmy, że z uwagi na komunikację zastępczą, której mogliśmy się spodziewać na linii Szklarska Poręba - Jelenia Góra jednak wybierzemy ubera. Tego dnia wyszło nam niewiele ponad 10 km marszu pokonane w ponad 3h.