Pobudka tego dnia była o 8:00. Rano, oprócz śniadania z jajecznicą, sprawdzaliśmy jeszcze prognozę pogody, aby odpowiednio dopasować plany na cały dzień. Chmury ponownie utrzymywały się nisko, ale na szczęście tym razem nie padało. Planowanie zajęło nam trochę więcej czasu, dlatego z kwatery wyszliśmy dopiero po 10:30. Pierwszą atrakcją był taras widokowy ze szklaną podłogą w Cabo Girão, do którego dotarliśmy tuż przed 11:30. Wstęp kosztował 5 euro za osobę. Taras zawieszony jest nad niemal pionowym klifem na wysokości 589 metrów i należy do najwyższych tego typu punktów widokowych w Europie. Pogoda dopisała, dzięki czemu mogliśmy podziwiać naprawdę imponujące widoki na ocean i wybrzeże Madery. Kolejnym punktem dnia była kolejka linowa Teleférico do Rancho, znajdująca się również w Cabo Girão. Dotarliśmy tam około 12:15. Bilet kosztował 10 euro za osobę. Kolejka zwozi turystów na położone u podnóża klifu tereny uprawne, tzw. fajãs, do których nie prowadzi żadna inna droga. Na dole przeszliśmy kilkusetmetrową ścieżką aż do kamienistej plaży, gdzie spędziliśmy chwilę, układając stożki z kamieni i odpoczywając przy szumie oceanu. Punktualnie o 13:00 wróciliśmy kolejką na górę, aby nie utknąć na dole podczas godzinnej przerwy technicznej obsługi między 13:00 a 14:00. Po około dziesięciu minutach jazdy samochodem dotarliśmy do kolejnej atrakcji czyli rybackiej miejscowości Câmara de Lobos. Miasteczko zachwyciło nas malowniczą zatoką pełną kolorowych kutrów rybackich. Widok był wyjątkowo urokliwy i nic dziwnego, że zachwycał się nim także Winston Churchill podczas swojego pobytu na Maderze w latach 30. XX wieku. Odwiedziliśmy również pobliski taras widokowy, a po krótkim spacerze wróciliśmy do samochodu i ruszyliśmy dalej w stronę Funchal.